Wszystkie »

  • Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 23:45
  • Licznik odwiedzin:2 506 / 2009 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
przez ostatni okres nabyłam świadomość, że przez całe życie ma się mętlik w głowie. co by nie było, jakby się nie układało zawsze się znajdzie jakaś rzecz/osoba/jednostka, która burzy trwającą harmonię. a może właśnie osiągnięcie tej całej harmonii, tego wewnętrznego spokoju daje pełnie szczęścia, stąd nie doszłam do niej przez ostatnie 20 lat. wydaję mi się, że we wczorajszym poście za kolorowo przedstawiłam zmiany w moim życiu - otóż nie jest tak idealnie jakby się mogło wydawać. w sumie było idealnie do czasu, a mianowicie do stycznia tego roku. w moim życiu pojawiła się ważna osoba, nie stwierdziłam jeszcze na ile ważna, ale śmiało mogę powiedzieć, że nie jest mi obojętna. stąd bierze się ten mój cały mętlik. nie wiem co mam robić, co do kogo czuję i kogo "wybrać", bo chyba nie można czegoś czuć do dwóch osób na raz? aktualnie nie wyobrażam sobie nie być w związku z osobą, z którą jestem, ale z drugiej strony kiedy ta "dodatkowa" osoba chce odejść, bądź układa sobie życie z kimś innym nie potrafię sobie z tym faktem poradzić. kiedyś byłam osobą, która tylko myślała o innych, chciałam zacząć patrzeć tylko na siebie i tymczasem, dwa lata później, jestem niezłą egoistką. czasami myślę, że najlepiej by było nie wybierać, zostawić wszystkich i zmienić swoje życie o 180 stopni. ale z drugiej strony boję się, że nie podołam temu zadaniu i chyba nie chce podołać. to, że kocham mojego partnera nie ulega żadnej wątpliwości, bo nie wyobrażam sobie bez niego życia i jednocześnie nie mogę się pogodzić z myślą, że mógłby być z kimś innym niż moja osoba. ale z drugiej strony nie wiem co jest i jak działa to co jest między mną a tą "drugą", "nabytą" niedawno osobą. bo jeżeli kogoś długo nie widzisz i za nim tęsknisz, ale kiedy się w końcu spotkacie, kiedy zrobi Ci niespodziankę i przyjedzie niezapowiedzianie prawie 100km żeby złożyć Ci życzenia świąteczne, a Ty jesteś zła i nie masz kompletnie ochoty spędzać z nim czasu, mimo że bardzo doceniasz gest, to co to właściwie jest?
miłość, przyjaźń, przywiązanie czy nienawiść?
 

 
nie wiem dlaczego po tylu latach tutaj wróciłam. znowu poczułam potrzebę przelania moich myśli w jakiś sposób, a blog jest najlepszym miejscem na to. już byłam w trakcie tworzenia nowej strony żeby zacząć wszystko kompletnie od zera, ale w pewnym momencie zrobiło mi się szkoda tej całej historii z tym kontem. postanowiłam przeczytać stare posty, które dodawałam tu 3 lata temu. zobaczyłam jak wielki krok zrobiłam od tamtego czasu i jak wiele się zmieniło. strasznie żałuję, że przez moją niesystematyczność, którą uważam wręcz za chorobę, nie uzupełniałam wpisów przynajmniej raz w tygodniu. miałabym ogromną pamiątkę i zapisane wszystkie wspomnienia.
co u mnie? niby zmieniło się wszystko i nic. poznaje ludzi, którzy stają się mi bardzo bliscy i z czasem odchodzą, jak zawsze. jednak osiągnęłam coś, do czego zawsze dążyłam - jest jedna osoba, która jest zawsze przy mnie, której jestem pewna i wiem, że nie odejdzie jak to robią wszyscy. czy jestem szczęśliwa? ciężko stwierdzić, bo chyba ciągle jeszcze nie odkryłam swojej definicji szczęścia, ale kocham i jestem kochana, co ma dla mnie ogromną wartość. wciąż mam wzloty i upadki, jak raczej każdy, ale chyba na tym polega życie. tak samo jak ciągle uczę się asertywności i mniejszego zaufania do ludzi. przybyło mi lat i doświadczenia, ale jedno się nie zmieniło - ciągle kocham zabójczo jak nastolatka tylko teraz z odwzajemnieniem i nie przez trzy miesiące, ale dwa lata i mam nadzieję, że do końca życia
 

 
ciężko jest znowu zaczynać od nowa. mówi się nowy rok, nowe postanowienia, nowe życie. jest 16 stycznia 2013 rok, a ja tkwię w tym samym co zawsze. rozdarcie między kłamstwem a prawdą, między uczuciami a rozsądkiem, między JEDNYM a DRUGIM, między wolnością a uwięzieniem, między pragnieniami a rzeczywistością.. mogłabym wymieniać przez całą noc. przecież miałam zacząć wszystko od nowa, miało być w końcu tak jak jak chcę, miało wszystko się układać, być idealne. na przełomie 2012/13 roku dowiedziałam się, że NIC nie jest idealne. tak samo jak ukrywanie jednej małej rzeczy staje się ukrywaniem wielu coraz większych i większych. to tak jak domino - przewrócisz jedną kostkę, lecą wszystkie. no chyba, że źle wymierzyłeś, popełniłeś błąd i któraś kostka z kolei nie przewróci następnej. w przeciwieństwie do fanatyków domino, liczę na taki obrót sytuacji. czekam kiedy to wszystko się zatrzyma żeby było w końcu normalnie tak jak dawniej kiedy miało się 10 czy 11 lat i wszystko wydawało się takie łatwe. zdecydowanie za szybko wkroczyłam w dorosłość. zrezygnowałam z tego, co najpiękniejsze w życiu - dzieciństwo. zaczęły się problemy, które przerastają osobę w moim wieku. KIEDY W KOŃCU BĘDZIE NORMALNIE?! odpowiedź jest prosta: teraz już nigdy.